wtorek, 14 marca 2017

500 + dla rodziców po rozwodzie

Opiszę pewną sytuację, z którą zetknęłam się zawodowo, a która przyznam szczerze, bardzo mnie zaskoczyła. Mówię tu o programie 500 +, z którego korzysta spora część naszego społeczeństwa oraz o reakcji urzędników na sytuacje "niestandardowe". Czym są takie sytuacje? W mojej ocenie jest to każda sytuacja odbiegająca choćby odrobinę od schematu mama, tata + 2, 3 i więcej dzieci. Mama i tata mieszkają razem, dzieci mają wspólne, zarobki klarowne. I wówczas dostają odpowiednie kwoty, w zależności od liczby dzieci oraz wysokości dochodów, jeżeli starają się na świadczenie od pierwszego dziecka. Jedna z "niestandardowych" sytuacji, z którą ja miałam do czynienia i z którą mieli spory problem urzędnicy Urzędu Miejskiego, pomimo dość jasno sprecyzowanych przepisów, odnoszących się dokładnie do takich sytuacji. 

A więc mamy: mamę, tatę i synka. Jednakże mama i tata są po rozwodzie, synek mieszka z mamą, ale tata ma pełnię władzy rodzicielskiej, obowiązek utrzymania spoczywa na obojgu rodzicach, a także kontakty są uregulowane dość jasno (codziennie popołudniu syn miał być u taty, plus co drugi weekend- to tak w skrócie). Tata mieszka jednak obecnie z nową partnerką, z którą ma drugiego synka. I na tego drugiego synka chciał otrzymać świadczenie z programu 500+, bowiem zgodnie z przepisami to świadczenie mu się należy. Niestety spotkał się tu ze zdecydowanym oporem urzędników - już od początku składania wniosku, nie mógł go nawet złożyć, bowiem Pani uprzejmie go obsługująca na wstępie stwierdziła, że i tak nie dostanie świadczenia, ponieważ syn z pierwszego małżeństwa nie będzie się zaliczał do obecnej rodziny naszego taty, więc wychodziłoby na to, że ma tylko jednego syna. I tu pierwsza moja uwaga. Pracownik urzędu, obsługujący przyjmowanie wniosków nie ma prawa nie przyjąć Waszego wniosku. Jedynym przypadkiem, kiedy może odmówić przyjęcia, jest sytuacja, gdy wniosek zawiera braki formalne (brak podpisu, brak danych itp.) i musi dokładnie wskazać petentowi, co brakuje i jak należy ten brak uzupełnić. Jednakże kiedy i w Waszym życiu zdarzają się sytuacje "odbiegające od schematu", to żaden urzędnik nie może z tego powodu nie przyjąć Waszych dokumentów. Nawet, jeżeli świadczenie rzeczywiście nie przysługuje, to wniosek ma zostać przyjęty i wówczas wydana zostaje decyzja odmowna, od której przysługuje odwołanie. 

Jak potoczyła się nasza historia? A więc, po długich przeprawach, Urząd Miejski przyjął wniosek. Następnie wezwał do wyjaśnienia "sytuacji rodzinnej", co też zostało uczynione. Pomimo braku takiego obowiązku, wyjaśniliśmy od razu szczegółowo przepisy, które mają zastosowanie w takim właśnie przypadku. A dokładnie: w przypadku gdy dziecko, zgodnie z orzeczeniem sądu, jest pod opieką naprzemienną obojga rodziców rozwiedzionych lub żyjących w separacji lub żyjących w rozłączeniu, dziecko zalicza się jednocześnie do członków rodzin obydwojga rodziców (art. 2 pkt 16 Ustawy z dnia 11 lutego 2016 r.o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci). Pomimo twierdzeń pracowników Urzędu, nie ma możliwości, aby w wyroku rozwodowym było sformułowanie "opieka naprzemienna", ponieważ prawo rodzinne nie zna takiego pojęcia. Tu jest właśnie rola urzędników, że na podstawie wyroku oraz STANU FAKTYCZNEGO (czyli tego co na co dzień się dzieje w życiu tych osób), opieka nad dzieckiem rzeczywiście jest sprawowana naprzemiennie. Wówczas pierwszy syn zaliczany jest do rodziny i mamy, z którą mieszka, i taty, z którym często przebywa. Oczywiście nie zawsze jest tak, że opieka jest faktycznie naprzemienna, ponieważ czasami w istocie dziecko pozostaje w większości u jednego z rodziców a u drugiego bywa "od święta". Ale ustalenie tego leży w obowiązkach urzędników. 

W tej sprawie, Urząd odmówił przyznania świadczenia, złożone zostało odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Takie odwołanie sporządza się w terminie 14 dni od daty doręczenia decyzji, dlatego należy pamiętać (zapisać!!) kiedy przyszła decyzja. Nie mam jeszcze odpowiedzi i nie wiem, jak "wyższa instancja" potraktuje naszego tatusia. Mimo wszystko o słuszności twierdzeń przedstawionych w tym wpisie świadczy wiele wyroków wydawanych w analogicznych sprawach, np.wyrok WSA w Gdańsku w sprawie III SA/Gd 837/16. Kiedy sprawa zostanie wyjaśniona, chętnie poinformuję Was jak się zakończyła, bowiem z informacji dostępnych w sieci wynika, że taki problem ma spora część beneficjentów. W mojej ocenie przepisy są tak jasne i klarowne, że przeciąganie takiej sprawy przez Urzędników jest niedopuszczalne. Ale to moja ocena. Zobaczymy, jak potoczy się postępowanie, mam nadzieję, że "wyższa instancja" zrozumie przepisy, stworzone dla tych "trudnych i odbiegających od schematu" sytuacji. Dodam jednak, dla osób które również w drugiej instancji spotkały się z odmową, że dalsza droga toczy się przez Wojewódzkie Sądy Administracyjne i warto z tej drogi korzystać, jeżeli uważamy że mamy rację. Wyroki WSA pokazują bowiem, że mimo dwukrotnej odmowy - na etapie Urzędu Miasta lub Gminy, a dalej na etapie SKO, racje często stoją po stronie Wnioskodawców (Beneficjentów programu). 

Problem opisany powyżej, jest zapewne jednym z wielu problemów związanych z otrzymaniem świadczenia. Rozumiem, iż jest to sytuacja nowa dla naszych urzędników i każda sytuacja jest nieco inna, jednakże czasami działanie (lub jego brak) po stronie urzędników jest tak rażące, że nie sposób nie poruszyć tej problematyki. Nie jestem w stanie opisać wszystkich sytuacji, z którymi można się zetknąć, w związku z tymi świadczeniami, ponieważ i dla mnie jest to temat stosunkowo nowy. Poruszyłam temat w takim kontekście, w jakim spotkałam się zawodowo i zauważyłam, że przypadek nie jest odosobniony. 

Źródło: 
Ustawa z dnia 11 lutego 2016 r.o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, 
Wyrok WSA w Gdańsku III SA/Gd 837/16