piątek, 12 grudnia 2014

Dalsze zmiany dla konsumentów - tym razem półki sklepowe

W ostatnich miesiącach trwał proces kontroli przeprowadzanych przez Inspekcję Handlową, zarówno w małych,osiedlowych sklepikach, jak i w dużych hipermarketach. Dopatrzono się w związku z tym bardzo licznych uchybień, które nota bene sami konsumenci już dawno widzieli. Tak, czy inaczej, pod lupę wzięto przede wszystkim oznakowanie produktów, w szczególności tych najtańszych, ich umiejscowienie pomiędzy innymi produktami, jak i również skład produktu, znajdujący się na etykiecie - w niejednym przypadku okazało się, że towar był nieświeży, przeterminowany, bądź zepsuty. Znaczna część towaru została z tego powodu wycofana ze sprzedaży.

Kontrole te były jednym z etapów implementacji do polskiego systemu prawnego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Rozporządzenie to wchodzi w życie już jutro, czyli 13 grudnia 2014 r. Co nam przyniesie ta zmiana? 

W pierwszej kolejności uznano, iż ważnym elementem informacji o produkcie jest wielkość czcionki, która informuje nas o zawartości opakowania na jego etykiecie - będzie to 1,2 mm a na mniejszych opakowaniach - 0,9 mm. Udaremni to wypisywanie drobnym niedającym się przeczytać druczkiem informacje, które są dla nas bardzo ważne- skład, ilość. 

Kolejnym wymogiem unijnym objęta została nazwa. Nie może być to nazwa wymyślona przez producenta, ale musi informować o rodzaju produktu i nie budzić jakichkolwiek innych skojarzeń. Poza tym musi być dokładnie zaznaczona masa netto towaru oraz wyszczególnione wszelkie składniki, które znajdują się w zawartości opakowania (w kolejności od tego, którego jest najwięcej, do tego którego jest w produkcie najmniej). Bardzo ważną informacją, obowiązkowo umieszczaną na opakowaniach, będzie także informacja o sposobie przechowywania, o terminie przydatności po otwarciu produktu. Przyznam, iż sama niejednokrotnie spotkałam się z brakiem takich informacji, dlatego to rzeczywiście jest dobrym posunięciem.

Następny punkt to alergeny. W większości produktów są informacje o znajdujących się w produktach spożywczych alergenach, jednak zdarza się, że takich informacji brak, albo są napisane tak małym druczkiem, że ciężko to przeczytać.

Pochodzenie produktów - jest już co prawda unormowane w Polskim systemie prawnym - jednak są w tych przepisach pewne niedociągnięcia. Producenci wykorzystują luki prawne, dzięki którym starają się - jeśli nie wprost, to chociaż pośrednio - wprowadzić nas w błąd, co do pochodzenia danego produktu. Jest to rzeczywiście dość ważne, bo przyznam, że sama kieruję się tym, czy woda mineralna pochodzi z miejscowości uzdrowiskowej, czy owoce pochodzą z polskich sadów, itp. Dlatego sądzę, że zaostrzenie nakazów szczegółowego informowania konsumentów o miejscu pochodzenia produktów jest dobre i z całą pewnością nam się to należy.

Ilość wody w mięsach i rybach - to jest mój numer 1! Kupuję rybę - zamrożoną, uznając, że wystarczy ona dla całej mojej rodzinki. Jednak po rozmrożeniu i upieczeniu jej w piekarniku okazuje się, że porcje są niezbyt duże i trzeba zrobić większą kolację :) Od teraz na opakowaniach produktu będziemy informowani, jeżeli zawartość wody przekracza 5 % masy produktu - o dokładnej jej zawartości.

Poza wymienionymi przeze mnie - najważniejszymi moim zdaniem zmianami, jest jeszcze kilka dodatkowych, co do informowania o dodatkach, ułożeniu na odpowiednim miejscu na półkach sklepowych. 

W mojej ocenie te zmiany są dobrym krokiem i może choć w części zatrzyma praktykę stosowaną przez producentów i sprzedawców, która poprzez różnego rodzaju techniki oznakowania i wielkości opakowania, wprowadzają nas w błąd i manipulują podejmowanymi przez nas - często w biegu - decyzjach o dokonywanych zakupach. Co najważniejsze - pod lupę wzięto przede wszystkim produkty najtańsze, czyli te, z których korzysta zdecydowana większość konsumentów. Sama staram się sprawdzać zawartość produktów spożywczych, na ile mi czas pozwala, choć jako osoba zdrowa, nie uczulona na żaden z produktów, nie mam takiej konieczności. Jednak, kiedy myślę o osobach, które za każdym razem muszą dokładnie sprawdzać zawartość produktów spożywczych, np. z uwagi na uczulenie, bądź szczególną dietę, szczerze współczuję, bo moim zdaniem w obecnym stanie jest to naprawdę trudne. Mam nadzieję, że zmiany w przepisach znajdą rzeczywiste odzwierciedlenie na półkach sklepowych i ułatwi to nam wszystkim robienie zakupów szybko i z głową.






Źródło: http://www.uokik.gov.pl/