wtorek, 20 maja 2014

Pożyczki "chwilówki" i długi na całe lata





Obecnie jesteśmy zalewani falą ofert o dostępnych od ręki pożyczkach, bez BIK, bez poręczycieli, bez dowodu, w ogóle bez niczego. Nie potrzebne są zaświadczenia o dochodach, umowa od ręki, jeszcze pieniądze przynoszą do domu… Jak się później okazuje taka pożyczka może stać się pierwszym krokiem do tzw. spirali długów, z której bardzo ciężko się później wyplątać. Co takiego zawierają umowy i dlaczego ciężko spłacić takie pożyczki, i czym tak naprawdę różnią się od pożyczek gotówkowych udzielanych w banku?



Bez BIK – bez nadzoru
Pożyczki udzielane są przez tzw. parabanki, które nie są objęte nadzorem KNF – tak jak każdy „prawdziwy”  bank. Ponadto, umowy zawierane przez takie parabanki nie opierają się na prawie bankowym (które chroni pożyczkobiorcę), a jedynie na przepisach kodeksu cywilnego, który dopuszcza swobodę zawierania umów. Wobec tego umowa taka jest dostosowana nie do potrzeb klienta, a do potrzeb zarobkowych parabanku, który bardzo często znacząco narusza prawa swojego klienta. 


Niedozwolone klauzule umowne
Parabanki, tak samo jak inni przedsiębiorcy, którzy z założenia mają dotrzeć do jak największej liczby klientów, posiadają wzorce umów, z przeznaczeniem dla ogółu odbiorców. Nie są zatem modyfikowane, nie podlegają negocjacji (mimo że powinny podlegać). Klient podpisuje gotową umowę lub nie. W wyniku kontroli przeprowadzonej przez NIK oraz KNF, okazało się, że 60 % takich wzorców zawierało niedozwolone klauzule umowne, które znacząco naruszały zbiorowe interesy konsumentów. Zapisy te były niezrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy, opłaty wyrażane w skomplikowanych wzorach, oczywiście mocno zawyżone, brak podstawowych informacji, nawet o samym przedsiębiorcy. Zdaniem UOKiK takie praktyki bardzo utrudniają klientom podejmowanie świadomych decyzji, przez co podpisują niekorzystne dla siebie umowy. 

Egzekwowanie należności
To jest główny powód, dla którego z jednego długu można popaść w kolejne, jeden za drugim. Po pierwsze, niemal w każdej umowie określone są maksymalne odsetki, jakie dopuszcza prawo. Jednak za każdy dzień opóźnienia, oprócz odsetek, naliczane są dodatkowe opłaty za wezwania kierowane przez firmę do klienta - za każdy SMS, za każdy telefon, za każde pisemne wezwanie – od 10 do nawet 150 zł. Z tego powodu spóźniając się np. 7 dni z zapłatą klient ma już nawet 200 zł więcej do zapłaty. 

Kolejna sprawą jest to, że parabanki bardzo często zlecają egzekucję prywatnym firmom windykacyjnym, które nie tylko doliczają kolejne, jeszcze wyższe opłaty, ale często działają bezprawnie, strasząc konsekwencjami za niezapłacenie należności. Spotkałam się nawet z takim przypadkiem, że windykator przyszedł do dłużnika, robiąc sobie wycenę rzeczy znajdujących się w domu i strasząc ich licytacją. Pamiętajmy: windykator nie jest Komornikiem, Policją ani Prokuraturą. Działa tylko w imieniu wierzyciela w celu zawarcia ugody i jego uprawnienia są takie same jak wierzyciela.

Firma windykacyjna nie może: straszyć zadłużonego policją, sądem, aresztem, wpisaniem na tzw. „czarne listy” (czymkolwiek są), wejść do domu, spisywać stan majątku, licytować, informować o sytuacji dłużnika osób trzecich, tj. sąsiadów, rodziny, pracodawcy. 

Niejednokrotnie w wezwaniu do zapłaty widnieje także informacja, że dłużnik może zostać oskarżony o czyn z art. 286 Kodeksu karnego, czyli wyłudzenie. Jak wskazał także Sąd Okręgowy w Warszawie - Wydział XVII Ochrony Konkurencji i Konsumentów w wyroku z dnia 13 stycznia 2009 r. Sygn. akt XVII Ama 26/08, niedozwolone jest „umieszczanie w pismach kierowanych do konsumentów informacji, iż brak spłaty przez konsumenta zadłużenia nosi znamiona przestępstwa wyłudzenia, określonego w art. 286 § 1 kodeksu karnego oraz umieszczaniu w treści pism kierowanych do konsumentów informacji o możliwości złożenia do organów ścigania zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, co mogło wzbudzać u konsumentów poczucie lęku o dobra osobiste oraz stanowić bezprawną groźbę mającą na celu wymuszanie określonego rozporządzenia swoim majątkiem”.

Tylko na podstawie 2 ostatnio wydanych decyzji UOKiK, nałożone zostały kary pieniężne na dwie z takich firm, w łącznej wysokości ponad 500 tys. zł. Oprócz tego prowadzone są też postępowania zarówno przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, jak i Prokuraturę, dotyczące innych firm udzielających pożyczek. 

Szczególnej uwadze i ostrożności polecam ten temat, gdyż jest on coraz bardziej powszechny, m.in. przez brak pracy i kryzys, który pozostawił po sobie jeszcze sporo problemów finansowych u wielu z nas. Wykorzystują to parabanki, które chętnie bogacą się na ludzkiej krzywdzie.